PODZIEL SIĘ

Długo nie trzeba było czekać zanim niemiecki producent przygotuje wersję M nowej czwórki.

To oczywiście świetna propozycja dla wszystkich, którzy lubią wiatr we włosach. M4 Coupe wyposażone zostało w składany sztywny dach, co ma swoje wady jak i zalety. Przede wszystkim z auta można spokojnie korzystać zimą, a całość chowa się do bagażnika szybko i sprawnie. Producent zapewnia, że składanie dachu zajmie nie więcej niż 20 sekund. Cały proces można wykonać podczas jazdy, ale wyłącznie do 18 km/h.

Wadą takiego rozwiązania jest jednak fakt, że waży aż o 253 kg więcej od zwykłego coupe, czyli 1750 kg. To powoduje, że auto będzie przyśpieszać od 0 do 100 km/h w 4,4 sekundy. W porównaniu do zwykłego M4, jest to o 0,3 sekundy więcej. Oczywiście zakładając, że oba modele wyposażone będą w skrzynie automatyczną M Double Clutch. Pod maską znajdzie się z kolei silnik V6 o mocy 431 KM, które wyciśnięto z trzylitrowej jednostki M TwinPower Turbo. Warto w tym miejscu wspomnieć również o pojemności bagażnika. Otóż ze złożonym dachem, wynosi ona 220 litrów, a w momencie, kiedy zdecydujemy się go nie składać – 370 litrów.

[minigallery photos ids=”4749″ prettyphoto=”true”]

Ponadto BMW zapewnia, że w środku ma być ciszej niż w poprzedniej wersji coupe cabrio o około 2dB. Czy to dużo? Zdaje się, że dla większości z kierowców, różnica może być nieodczuwalna. Dodatkowo, jak to na BMW przystało, decydując się na wersję M, można przebierać w sporej liczbie dodatków. Od nawigacji, systemu podgrzewania szyi, wyświetlacza, który wyświetla się na szybie, po skutecznie ograniczający podmuch wiatru we wnętrzu windblocker.

Auto zadebiutować ma podczas salonu samochodowego w Nowym Jorku, a do sprzedaży w Europie trafi z pewnością jeszcze w tym roku.

[youtube link=”http://www.youtube.com/watch?v=cIyHm6hSMrc” width=”590″ height=”315″]

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułYamaha Tricity receptą na wywrotkę
Następny artykułLegendarne auto Stirlinga Mossa wystawione na aukcji
Robert Ocetkiewicz
Od wielu lat pasjonat motoryzacji. Pomysł na stworzenie serwisu o tej tematyce zrodził się w jego głowie już dawno, ale dopiero w 2011 roku znalazł czas, aby się temu poświęcić. Data 4 sierpnia została więc u niego zapisana w kalendarzu jako początek czegoś nowego i przygody, która ma nadzieję zaowocuje dobrymi tekstami i sporym gronem wiernych czytelników.