PODZIEL SIĘ

Po raz pierwszy Warszawa ma mieć w ramach transportu publicznego elektryczne autobusy. Do walki w przetargu stanęły chińska firma BYD oraz polski Solaris. Mimo wielu zalet rodzimego produktu, zarząd warszawskiego MZA wybrał tańszą ofertę konkurenta.

Warszawskie MZA od stycznia szuka dostawcy 10 autobusów elektrycznych, które już od jesieni mają jeździć reprezentacyjną trasą stolicy, czyli na Trakcie Królewskim. Do finału przetargu dostały się tylko dwie firmy. Solaris zaproponował niecałe 22 miliony złotych za 10 autobusów. Chińskie BYD (reprezentowane w Polsce przez spółkę Automotive Europe Corporation Krystiana Poloczka) nieco ponad 15,5 miliona złotych. Solaris, który przegrał przetarg podkreśla, że najważniejszym kryterium była cena. Ta stanowiła aż 90 procent punktów. Polska firma już zapowiada odwołanie twierdząc, że tak niska cena nie idzie w parze z jakością, a w dłuższej perspektywie może przynieść spore straty i większe koszty eksploatacji.

Ten niebezpieczny, warszawski precedens jest zagrożeniem nie tylko dla firmy Solaris i miejsc pracy dla osób, które zatrudnia. To także zagrożenie dla całej polskiej gospodarki, która jak nigdy wcześniej ma dziś szansę na dalszy rozwój. Poprzez takie przetargi szybko jednak z roli wytwórców wysoko zaawansowanych technologicznie dóbr, Polska i Polacy staną się konsumentami produktów o niskiej cenie i wątpliwej jakości – czytamy w oświadczeniu Solarisa.

Polski producent twierdzi, że takie rozstrzygnięcie przetargu jest niekorzystne dla polskich podatników i naszej gospodarki, a przede wszystkim dla mieszkańców Warszawy. Dodatkowo Solaris zapewnia, że w porównaniu z chińskim konkurentem polskie autobusy oferują niższe o 30 procent zużycie energii elektrycznej i tym samym niższe koszty eksploatacji, lepsze rozwiązania w zakresie poszycia autobusu, wydajniejsze baterie i więcej miejsca dla pasażerów. Jak na to wszystko reaguje BYD? Oto ich dzisiejsze oświadczenie:

Szanowni Konkurenci, nie podążajcie tą drogą, nie deprecjonujcie, nie obrażajcie, nie insynuujcie! Nie popełniajcie błędów, które mogą przykryć cieniem naszą rywalizację w wyścigu o dostarczenie Warszawie autobusów elektrycznych. Przez kilka miesięcy nasze firmy przedkładały MZA dokumenty świadczące o walorach produktów. W efekcie wygrał lepszy. Od jesieni nasz eBus będzie woził warszawiaków po Trakcie Królewskim.

Cieszymy się, że Wasze, choć pojedyncze, autobusy elektryczne jeżdżą już w Niemczech, Austrii i Szwecji. Nasze autobusy elektryczne, liczone tysiącami, jeżdżą m.in. w Wielkiej Brytanii, Stanach Zjednoczonych, Holandii, we Włoszech, Izraelu, Turcji, Malezji i Chinach. Cieszymy się również, że wyprodukowaliście jedenaście tysięcy autobusów. My wyprodukowaliśmy różnych pojazdów… miliony. Jesteśmy ponadto światowym liderem produkcji akumulatorów, co w omawianej dziedzinie jest bardzo istotne, jeśli nie najważniejsze.

Cieszy nas również, że – co podnosicie w swoim oświadczeniu – podobnie jak my, ze szczególną troską podchodzicie do wydatkowania “grosza” publicznego. Dziwna to jednak troska, skoro za ten sam przedmiot przetargu życzycie sobie ponad 6 milionów zł więcej, co czyni Waszą ofertę droższą dla Warszawy o 42 proc.. Twierdzicie, że kryteria przetargu (90 proc. cena) faworyzują produkty o niskiej jakości a jednocześnie bierzecie udział i wygrywacie przetargi w których jedynym (100 proc.) kryterium jest cena. Zarzucacie nam dumping, przykrywając tym swoje wysokie koszty i ogromne marże, czyniąc pokrętnie z niższej ceny zarzut a nie atut. Ceny produktów BYD są optymalne, a ich jakość – potwierdzają to lata praktyki na wszystkich kontynentach i 25 milionów kilometrów przejechanych eBusami – jest najwyższa z możliwych.

[title type=”h2″]Wygrana oferta BYD[/title]

BYD ma dostarczyć 10 autobusów elektrycznych o nazwie eBus. Zaoferują one, w zależności od wariantu, około 25 miejsc siedzących oraz jedno miejsce przeznaczone dla osoby niepełnosprawnej na wózku inwalidzkim. Autobus jest ponadto wyposażony w zestaw baterii żelazowo-litowo-fosforanowych, system odzyskiwania energii z hamowania oraz system inteligentnego zarządzania energią, co daje zasięg w warunkach miejskich do 300 km. Na dachu pojazdu mogą być dodatkowo zamontowane panele słoneczne, które zasilają układ wentylacji i klimatyzacji.

Zobacz zdjęcia autobusów marki BYD:

[minigallery ids=”5398″ prettyphoto=”true”]

W piastach kół tylnych zamontowano dwa silniki o mocy 90 kW i momencie obrotowym 350 Nm, pozwalające rozpędzić pojazd do prędkości 50 km/h w mniej niż 20 sekund. Prędkość maksymalna autobusu BYD to 70 km/h.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułLamborghini Urus wyjedzie z tej samej fabryki co Volkswagen, Audi i Porsche
Następny artykułSubaru BRZ czeka obniżka?
Robert Ocetkiewicz
Od wielu lat pasjonat motoryzacji. Pomysł na stworzenie serwisu o tej tematyce zrodził się w jego głowie już dawno, ale dopiero w 2011 roku znalazł czas, aby się temu poświęcić. Data 4 sierpnia została więc u niego zapisana w kalendarzu jako początek czegoś nowego i przygody, która ma nadzieję zaowocuje dobrymi tekstami i sporym gronem wiernych czytelników.