PODZIEL SIĘ

Nowe BMW serii 6 ma być lżejsze od poprzednika. Przez to niemiecki koncern z tym modelem będzie bardziej celować w rywalizację ze sportowym Porsche 911.

Obniżenie masy oraz jeszcze lepsze trzymanie się drogi. To dwa główne cele BMW podczas projektowania następcy obecnej wersji serii 6. Jak zapowiada BMW, mniej więcej w 2017 roku wspomniany model pojawi się w sprzedaży. Podobnie jak teraz, w ofercie będą trzy wersje: Coupe, Cabrio oraz Gran Coupe. Dwie pierwsze mają być nieco mniejsze od obecnych wersji, ale za to czterodrzwiowy model urośnie. W tym ostatnim przypadku, BMW stawia na komfort i wygodę, przez co zyskają pasażerowie tylnej kanapy.

W przypadku nowego BMW serii 6, producent chce obniżyć masę pojazdu o ponad 200 kilogramów. Jak tego dokona? Przede wszystkim używając więcej elementów wykonanych z karbonu, aluminium, czy tytanu. Ponadto ze względu na fakt, że auto będzie bazować na nowej platformie, całość ma mieć mniejszy prześwit oraz większy rozstaw osi. Dzięki temu powinno lepiej trzymać się drogi.

Co interesujące, BMW planuje wdrożenie wersji z napędem na cztery koła, ale rezygnuje jednocześnie z produkcji hybrydowej wersji szóstki. Pod maską powinien zagościć za to benzynowy motor o pojemności trzech litrów generujący 347 KM. Dla bardziej majętnych klientów, przewidziana jest wersja M6 z silnikiem 4,4-litra, który z kolei wydobywa z siebie 600 KM.

Jak podkreśla BMW, firma zdaje sobie sprawę z pewnych wad obecnej serii 6, do których należą między innymi spora masa. Celem dla projektantów i inżynierów w nowej wersji, będzie więc uzyskanie lepszego wyniku, czyli zmniejszenie wagi auta. BMW chce bowiem, aby nowa seria 6 w wersji dwudrzwiowej rywalizowała bardziej z Porsche 911 – stworzonym przede wszystkim do sportowej jazdy.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułMaserati Alfieri nie będzie jedynym nowym modelem włoskiego producenta
Następny artykułRozbili 12 samochodów. Nie bez powodu
Robert Ocetkiewicz
Od wielu lat pasjonat motoryzacji. Pomysł na stworzenie serwisu o tej tematyce zrodził się w jego głowie już dawno, ale dopiero w 2011 roku znalazł czas, aby się temu poświęcić. Data 4 sierpnia została więc u niego zapisana w kalendarzu jako początek czegoś nowego i przygody, która ma nadzieję zaowocuje dobrymi tekstami i sporym gronem wiernych czytelników.