PODZIEL SIĘ
Tesla wypadek

Kolejny przykład na to, że najnowsza technologia autonomicznych pojazdów wymaga jeszcze dopracowania. Tym razem to Tesla nie dała rady.

Dailymail.com opisuje kolejny wypadek z udziałem Tesli. Tym razem do zdarzenia doszło w stanie Teksas w USA. Jak podają dziennikarze serwisu, w tym przypadku ewidentnie zawinił włączony autopilot w aucie, który nie zauważył, że pas na którym porusza się auto, został awaryjnie zwężony. Tesla uderzyła w barierkę w trakcie jazdy po autostradzie, ale na szczęście nikomu nic poważnego się nie stało. Zdarzenie zarejestrował wideorejestrator w pojeździe, który jechał za Teslą. Taką wersję zdarzenia potwierdza też posiadacz pojazdu za pośrednictwem serwisu Reddit.

Jechałem autem lewym pasem na autostradzie. Auto ma AP1 (pierwszą generację autopilota) i nigdy wcześniej nie miałem takich problemów, aż do dziś. Autopilot był włączony i nie dał mi żadnego ostrzeżenia. Źle odczytał drogę i uderzył w barierkę – czytamy w jego wypowiedzi. Na dowód publikuje też zdjęcia z uszkodzonej Tesli (pod filmem).

Firma Tesla nie skomentowała jeszcze zdarzenia, ale domyślamy się, że podobnie jak to miało miejsce w przypadku innych tego rodzaju zdarzeń, wyda oświadczenie sugerujące, że to kierowcy ponoszą odpowiedzialność za prowadzenie auta, a autopilot jest wyłącznie asystentem. Kierowca powinien cały czas monitorować drogę i mieć ręce na kierownicy.

  • grekomp

    Ten pas sobie po prostu zniknął, wcale się nie dziwię że Tesla nie dała rady, nawet człowiekowi mogło być to trudno zauważyć.

    • Tak, ale z drugiej strony żółta linia sugerująca, że pas ten jest tymczasowy i coś na nim się dzieje, była widoczna dużo wcześniej – zapewne wraz ze stosownym znakiem, co normalnie kierowcy daje do zrozumienia, że musi być ostrożny. Jakoś inni kierowcy nie mieli problemu, żeby przejechać jak należy.

      • luka

        W USA żółte linie nie są “tymczasowe” jak w Polsce, wyznaczają lub oddzielają one jezdnie (na której zazwyczaj są wyznaczone pasy ruchu liniami białymi). Na filmie ewidentnie widać że żółta linia przebiega dalej pod tymczasową żółtą zaporą, która wyrasta znikąd. Powinni tam namalować strzałki sugerujące zmianę pasa na środkowy.

        • Dzięki za info w sprawie żółtych linii – cenna uwaga pozwoli nieco inaczej spojrzeć na sprawę. Chociaż i tak wydaje nam się, że zachowanie zdrowego rozsądku i ograniczonego zaufania do tej technologii – przynajmniej na obecnym poziomie zaawansowania – jest kluczową sprawą.

  • sivasu

    Autopilot nie umie sam z siebie zmieniać pasów. A w tym wypadku tylko taka reakcja wchodziła w grę. Zresztą nie za bardzo nawet było gdzie zmienić bo na prawym jechał obok samochód.
    Kierowca powinien był wyłączyć AP na długo przed kolizja, jak tylko wjechał na obszar z utrudnieniami ruchu. Tak jest w instrukcji obsługi, tak podpowiada zdrowy rozsądek.
    Wg mnie zdrowy rozsądek nie powinien za to podpowiadać, żeby nie ufać nowym technologiom.

    To powiedziawszy, AP dał trochę ciała bo jego radar nie wykrył przeszkody i nie hamował awaryjnie.

    • Słuszna uwaga. Dlatego uważamy, że technologia ta nie jest doskonała i pytanie, czy kiedykolwiek taka będzie?

      “Wg mnie zdrowy rozsądek nie powinien za to podpowiadać, żeby nie ufać nowym technologiom.” – trochę tutaj mamy inne zdanie. Chodzi o ograniczone zaufanie. Nie chcemy iść w skrajności, bowiem wiele nowych technologii ratuje dzisiaj ludziom życie, ale z niektórych trzeba korzystać z rozwagą. Jadąc ponad 100 km/h na autostradzie i zaufać w pełni komputerowi? Hmm… Infrastruktura nie jest jeszcze na to przygotowana, ale co innego, jak dojdziemy do momentu, w którym całym ruchem będzie sterować Sztuczna Inteligencja.

      • sivasu

        Ale to nie technologia tutaj zawiniła tylko kierowca, który jej źle użył.
        To tak jakby dziennikarz obwinial Worda, że przez blad autokorekty wylali go z pracy.

        • Trudno stwierdzić czy to tylko wina kierowcy czy technologii. Wina zwykle leży po obu stronach. Kierowca napisał na Redditcie, że pierwszy raz mu się takie coś zdarzyło, więc wcześniej AP widocznie “dawało radę” no i właśnie, za bardzo zaufał technologii? Pewnie w jakimś stopniu tak. Możemy też odbić piłeczkę w drugą stronę. Każdy z nas w jakiś sposób “ufa” nowym wynalazkom – jak telefon nie zadziała w krytycznej dla nas sytuacji to winę zwalimy na posiadacza, bo przecież mógł mieć dwa przy sobie, albo nauczyć się nadawać sygnały dymne? No chyba nie 🙂 AP jest po to, żeby takim sytuacjom jak opisana w newsie przeciwdziałać. Bo co nam po autopilocie, jeśli i tak będziemy musieli cały czas mieć ręce na kierownicy i patrzeć się na drogę. Także trzeba tutaj sprawdzić, co od strony technicznej zawiniło – być może jak mówisz nic, bo AP nie jest w ogóle na takie sytuacje przygotowany. I oczywiście własna rozwaga przede wszystkim 🙂