PODZIEL SIĘ

Jak twierdzi producent, tego rodzaju samochody to już nie jest tylko ciekawostka i dodatek do oferty.

W rozmowie z serwisem Auto Express, szef AMG Tobias Moers potwierdził, że trwają właśnie badania dotyczące wprowadzenia jednostek hybrydowych do aut od wymienionego producenta. Do tej pory AMG było kojarzone z wielkimi i niekoniecznie oszczędnymi silnikami benzynowymi. Teraz ma to się zmienić, choć jak to na AMG przystało, nie odbędzie się to kosztem mocy. Ta może pójść w górę.

To nie była nawet kwestia czasu, kiedy stworzymy benzynowo-elektryczny motor, a konstrukcja obowiązkowa – potwierdza Moers. – Szczerze zatem, mogę już teraz potwierdzić, że będziemy tworzyć hybrydowe AMG. Nie mogę jednak powiedzieć, kiedy dokładnie to będzie. Właśnie prowadzone są badania – dodaje.

Jest jednak coś jeszcze. AMG nie chce tworzyć wyłącznie superaut hybrydowych jak McLaren P1, czy Ferrari LaFerrari. Ma zamiar skupić się na produkcji dla mas. – AMG musi być marką przystępną. W końcu jesteśmy już zaangażowani w projekty supersamochodów, bo tworzymy silniki dla Pagani Zonda i Huayra – podkreśla szef AMG.

Ponadto Tobias Moers potwierdził w rozmowie z dziennikarzami Auto Expressu, że pracują też nad wyciśnięciem więcej mocy z czterocylindrowego silnika 2.0. Do tej pory ich rekordem jest 355 KM, które napędza A45 AMG. Moers uważa, że jest możliwe uzyskanie jeszcze więcej z tej jednostki. – Może nie dzisiaj, ale pracujemy nad odpowiednią technologią – przyznaje. Akurat pod tym względem AMG nieco pozostaje w tyle, bowiem Audi w przypadku silnika 2.0 TSI TT w Sport Quattro Concept już udało się osiągnąć 414! Ciekawe, co AMG, które już 2005 roku zajmuje się fabrycznym tuningiem aut Mercedesa wymyśli, aby prześcignąć konkurencję.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułPrawdziwa rewolucja u Land Rovera
Następny artykułMazda MX-5 25th Anniversary Edition zadebiutuje na Targach w Nowym Jorku
Robert Ocetkiewicz
Od wielu lat pasjonat motoryzacji. Pomysł na stworzenie serwisu o tej tematyce zrodził się w jego głowie już dawno, ale dopiero w 2011 roku znalazł czas, aby się temu poświęcić. Data 4 sierpnia została więc u niego zapisana w kalendarzu jako początek czegoś nowego i przygody, która ma nadzieję zaowocuje dobrymi tekstami i sporym gronem wiernych czytelników.