PODZIEL SIĘ

Właśnie trwają konsultacje w koreańskiej firmie na temat zmiany nazwy. Projektów jest osiem.

SsangYong już od dawna przymierza się do zmiany nazewnictwa. Obecna nie pasuje do globalnego rynku. Już w marcu szef SsangYonga, czyli Yoo II Lee powiedział, że taka zmiana zdecydowanie nastąpi, ale musi nieco potrwać.

Teraz z kolei w komentarzu udzielonym Auto Expressowi, nieco szef koreańskiej firmy nieco bardziej zagłębił się w temat. – Cały czas pracujemy z firmą konsultingową. Są projekty ośmiu nazw, ale nie zdecydowaliśmy się jeszcze, która będzie najlepsza – zdradza Yoo II Lee.

Musimy jeszcze przeanalizować całą sytuację, bo cały proces zmiany, będzie ogromny – 100 milionów dolarów. Proces musi następować stopniowo – podkreśla CEO.

Od dłuższego czasu SsangYong rozważa wejście na rynek amerykański. Ma to nastąpić w ciągu najbliższych dwóch lub trzech lat. Zdecydowanie takie wydarzenie dla firmy, będzie jednym z najważniejszych w ostatnich latach. Nietrudno się domyślić, że zmiana nazwy, jest zapewne przygotowaniem do sprzedaży aut w USA.

Zresztą SsangYong chce nie tylko podbić USA. Do sprzedaży mają trafić wkrótce nowe modele, którymi producent chce walczyć z konkurencją na całym świecie. Dla przykładu, podczas targów motoryzacyjnych w Paryżu, został pokazany koncepcyjny model XIV Air and Adventure (na zdjęciu poniżej). To bardzo mały SUV, który przede wszystkim ma zagrozić pozycji Nissana Juke. – Teraz nasze auta będą nie tylko bardziej stylowe, ale też lepsze jakościowo i wydajnościowo – dodaje na koniec szef SsangYonga.

[frame src=”https://motoday.pl/wp-content/uploads/2014/10/ssangyong2.jpg” link=”https://motoday.pl/wp-content/uploads/2014/10/ssangyong2.jpg” target=”_self” width=”620″ height=”” alt=”SsangYong” align=”center” prettyphoto=”true”]

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułPokazali tajemniczy model koncepcyjny. Oto Lamborghini Asterion
Następny artykułBędzie powrót modelu Opel Calibra? Jest spora szansa
Robert Ocetkiewicz
Od wielu lat pasjonat motoryzacji. Pomysł na stworzenie serwisu o tej tematyce zrodził się w jego głowie już dawno, ale dopiero w 2011 roku znalazł czas, aby się temu poświęcić. Data 4 sierpnia została więc u niego zapisana w kalendarzu jako początek czegoś nowego i przygody, która ma nadzieję zaowocuje dobrymi tekstami i sporym gronem wiernych czytelników.