PODZIEL SIĘ

Ostatnio dużo się mówi o korkach na autostradach, które tworzą się przed punktami poboru opłat. Szczególnie chodzi o miejsca, w których kończą się odcinki dróg zarządzane przez danych koncesjonariuszy takie jak Bielany Wrocławskie, zjazd Konin Wschód czy Stryków.

Powodem jest oczywiście duże natężenie ruchu, ale także sama czynność płacenia gotówką, która niektórym kierowcom zajmuje sporo czasu. Szukanie w ostatniej chwili portfela, który jest w kurtce leżącej na tylnym siedzeniu, bądź tkwi w tylnej kieszeni dżinsów to spory kłopot. To nic jednak jeżeli chodzi o niektóre Panie szukające portfela w torebce.

Kolejna czynność to wyszperanie odpowiedniej ilości drobnych. Oczywiście jeżeli ich nie mamy, to płacimy banknotem. Wówczas Pani najczęściej wydaje nam garść drobnych położoną na śliskim paragonie. Ta natomiast nierzadko, w momencie chowania ręki do samochodu, powoduje wypadnięcie całej, bądź części zwartości na ziemie. W takiej sytuacji wydostanie się z samochodu otoczonego betonowymi barierami jest praktycznie niemożliwe. Można oczywiście kawałek odjechać i spróbować wyjść z samochodu przez niewielki lufcik, ale jeżeli jesteś nieco większej postury, to może się okazać, że przejazd kosztował Cie nieco więcej.

Szybszym rozwiązaniem może być płatność kartą, jednakże do dziś nie mogę się nadziwić, dlaczego GDDKiA nie zamontowała czytników do zbliżeniowego płacenia na zewnątrz butki, zaraz pod okienkiem, gdzie pracownik odbiera od nas bilecik. W takiej sytuacji czułbym się o wiele bezpieczniej widząc cały czas co się z kartą dzieje. Obecnie jednak pracownik zabiera ją do środka i tak naprawdę tracimy ją z oczu.

Jest rozwiązanie?

Odchodząca z urzędu Ministra Infrastruktury i Rozwoju, Elżbieta Bieńkowska rekomendowała elektroniczny system poboru opłat jako ten docelowy do wprowadzenia. Warto jednak zauważyć, że podobne rozwiązanie jest już dostępne dla kierowców samochodów osobowych. Jeżeli nie chcemy stać w korkach na autostradach, rozwiązaniem jest system viaAUTO. System płacenia za pomocą tego urządzeniem za przejazd autostradami przypomina telefon na kartę. Najpierw musimy je doładować odpowiednią kwotą, aby następnie móc z niego korzystać.

[frame src=”https://motoday.pl/wp-content/uploads/2014/10/viaAUTO.jpg” link=”https://motoday.pl/wp-content/uploads/2014/10/viaAUTO.jpg” target=”_self” width=”620″ height=”” alt=”viaAUTO” align=”left” prettyphoto=”true”]

Posiadając takie urządzenie nie musimy stać w korkach do bramek z płatnością gotówkową. Według informacji zamieszczonej na stronie GDDKiA, wśród bramek znajdujących się na końcach odcinków zawsze znajduje się przynajmniej jedna obsługująca właścicieli tych urządzeń. Jest jednak kilka problemów o których trzeba wiedzieć.

Po pierwsze, urządzenie kosztuje 135 złotych brutto. Oznacza to, że na wstępie musimy ponieść spory koszt. Po drugie, w dni o dużym zatłoczeniu, korek zaczyna się dużo wcześniej. Musimy zatem najpierw odczekać, aż uda nam się dojechać do placu przed bramkami. Po trzecie zdarza się, że bramki przeznaczone dla systemu viaAUTO i viaTOLL są otwierane również dla kierowców, którzy płacą tradycyjnie. Wtedy naszym zyskiem jest jedynie szybkie pokonanie bramek przez nasz pojazd. Nie jest to jednak sprawiedliwe wobec kierowców posiadających viaAUTO. Skoro zapłacili niemało za to urządzenie, to nie można pozbawiać ich jedynego przywileju płynącego z jego posiadania!

Trzeba również pamiętać, że system viaAUTO działa tylko na autostradach zarządzanych przez GDDKiA. Jednakże w przypadku osób pokonujących przynajmniej cztery razy w miesiącu dany odcinek którejś z płatnych autostrad, to warto. Państwo powinno jednak zrobić coś, aby zachęcić ludzi do korzystania z tego rozwiązania. Przykładowo, jeżeli w cenie urządzenia byłby zawarty bon o wartości np. 50 złotych na przejazdy autostradami zarządzanymi przez GDDKiA, na pewno zainteresowanych byłoby więcej. W końcu przecież kwota zawarta w bonie zostanie zużyta i użytkownicy będą musieli doładować urządzenie.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułCadillac szykuje rywala dla S-Klasy
Następny artykułPeugeot Avenue, czyli “butik” z samochodami
Przemysław Ławrowski
Entuzjasta motoryzacji, fan czterech kółek i miłośnik podróżowania autem. Zwolennik spędzania wolnego czasu na świeżym powietrzu przy samochodzie lub na uprawianiu sportu. Jego drugą pasją jest rynek finansowy w tym giełda.