PODZIEL SIĘ

Brak konieczności serwisowania automatycznej skrzyni biegów, a czynnik chłodzący wymieniany co 180 tysięcy kilometrów, a nie 60 tysięcy. L200 jeszcze bardziej pancerne?

Po 9 latach, IV generacja pickupa Mitsubishi L200 opuszcza taśmy produkcyjne, na których pojawia się następca, czyli L200 V generacji. Europejska premiera przewidziana jest podczas najbliższego Salonu Samochodowego w Genewie już w marcu.

Pod maską piątej generacji L200 znajdzie się nowy, aluminiowy i turbodoładowany silnik diesla o pojemności 2,4 litra (oznaczony jako 4N15) i całkowicie nowa, 6-biegowa przekładnia manualna. Dzięki temu auto ma lepsze osiągi, przy jednoczesnym zmniejszeniu emisji CO2 o 17 procent.

Nowy silnik występować będzie w dwóch wersjach mocy 133 kW oraz 113 kW (odpowiednio 430 Nm/ 380 Nm). Auto zyskało też lepiej wyciszone wnętrze, a to zasługa nowego silnika wysokoprężnego oraz dodatkowych materiałów tłumiących hałasy. Producent zapewnia też o lepszej jakości materiałach we wnętrzu, a także wygodniejszych fotelach.

Najważniejsze jednak, że wół roboczy o nazwie Mitsubishi L200 będzie jeszcze bardziej wytrzymały. Japoński producent unowocześńił struktury nadwozia oraz zwiększył sztywności nowej ramy podwozia o 7 procent. Dzięki temu nowy pickup może stawić czoła trudnym warunkom terenowym.

Dodatkowo sporo elementów nie będzie juz wymagało tak częstych wizyt w serwisie. Dla przykładu okres pomiędzy wymianami oleju wydłużony został z 15 000 do 20 000 kilometrów, okres pomiędzy wymianami czynnika chłodzącego wydłużono z 60 000 do 180 000 kilometrów. Co ciekawe, nie ma nawet koniecznośći serwisowania automatycznej skrzyni biegów, podczas gdy wcześniej należało to robić co 80 000 kilometrów.

Nowe Mitsubishi L200 (Triton) – zdjęcia:

[minigallery ids=”10797″ prettyphoto=”true”]

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułVolvo XC60 opinie. Największe wady, awarie i problemy
Następny artykułNowa Kia Optima w wersji kombi? Oto koncept Sportspace
Robert Ocetkiewicz
Od wielu lat pasjonat motoryzacji. Pomysł na stworzenie serwisu o tej tematyce zrodził się w jego głowie już dawno, ale dopiero w 2011 roku znalazł czas, aby się temu poświęcić. Data 4 sierpnia została więc u niego zapisana w kalendarzu jako początek czegoś nowego i przygody, która ma nadzieję zaowocuje dobrymi tekstami i sporym gronem wiernych czytelników.