PODZIEL SIĘ
Tesla Model X
fot. Tesla

Pod koniec grudnia ubiegłego roku 2-letni syn wjechał i przygniótł swoją matkę będącą w 8 miesiącu ciąży do drzwi garażowych. Rodzina postanowiła obwinić producenta za wypadek.

Sytuacja wydaje się dosyć nieprawdopodobna, a jednak miała miejsce w USA w stanie Kalifornia. 27 grudnia 2018 roku tj. 3 dni po zakupie Tesli Model X Mallory Harcourt pojechała wraz z synem na zakupy. Zaparkowała na podjeździe, ustawiła dźwignię kierunku jazdy na P, wyszła i otworzyła lewe tylne drzwi, by wyjąć z pojazdu dziecko oraz zakupione produkty. Niestety nie wyłączyła przy tym pojazdu. Dziecko postanowiło wrócić do pojazdu, otworzyć przednie drzwi i zasiąść na podłodze przed fotelem kierowcy. Gdy matka wyszła przed garaż, aby zawołać syna, dziecko przypadkowo ruszyło Teslą wprost na nią. W efekcie zdarzenia kobieta miała złamaną nogę oraz miednicę w trzech miejscach, dodatkowo wypadek spowodował przedwczesny poród. Rodzina uznała, że producent pojazdu nie zadbał o bezpieczeństwo i to właśnie On ponosi pełną odpowiedzialność za wypadek.

Co na to Tesla?

Producent modelu X odpowiedział na pozew listownie, a treść listu została udostępniona na stronie kancelarii prawniczej prowadzącej sprawę. Firma wykorzystując dane zbierane przez ich pojazd przedstawiła całą sprawę. Według komputera samochód po zaparkowaniu nie został wyłączony, ale pozostawiony w trybie P. W pewnym momencie ktoś otworzył drzwi kierowcy, a po 9 sekundach wciśnięty został pedał hamulca, co spowodowało automatyczne zamknięcie przednich drzwi. Kilka sekund później została ręcznie pociągnięta dźwignia kierunku jazdy, a pojazd wydał dźwięk ostrzegający o otwartych tylnych drzwiach. Przez kolejne 6 sekund pojazd znajdował się w trybie jazdy D z wciśniętym pedałem hamulca. Po chwili pedał gazu został wciśnięty praktycznie do podłogi i Tesla ruszyła przed siebie. Producent zauważa jednak, że wszystkie systemy zadziałały tak jak powinny, a dziecko zachowało się jak ktoś, kto wsiada do auta, aby nim odjechać. Modele Tesla są tak projektowane, by automatycznie przełączać się w tryb Park, gdy co najmniej 2 z 3 kryteriów są spełnione: drzwi kierowcy są otwarte, kierowca ma niezapięte pasy lub nie ma kierowcy na fotelu. Nic więc dziwnego, że SUV ruszył.

Kobieta nie daje za wygraną i twierdzi, że rezygnacja ze stacyjki bądź przycisku startu uczyniła z Tesli Model X niebezpieczny pojazd. Podobnego zdania jest jej prawniczka, która uznała odpowiedź producenta za niedorzeczną.