PODZIEL SIĘ
Fundusz Bezpieczeństwa na Drogach

Na polskich drogach co roku ginie kilka tysięcy ludzi, a bezpieczeństwo na nich jest często tematem pomijanym. Czy Fundusz Bezpieczeństwa na Drogach powstanie i spełni stawiane przed nim oczekiwania?

Niedawno pisaliśmy, że Unia Europejska planuje wprowadzić obowiązkowe systemy bezpieczeństwa do nowych pojazdów, które trafiłby na unijne drogi. Z kolei nasi politycy stawiają na bezpieczeństwo na drogach. Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział stworzenie funduszu, z którego pieniądze byłyby przeznaczone na budowę bezpiecznej infrastruktury drogowej.

Fundusz Bezpieczeństwa na Drogach

“Stworzyliśmy już Fundusz Dróg Samorządowych, który pozwala samorządowcom sięgać po środki na budowę i remonty lokalnych dróg. Tylko w tym roku w funduszu jest aż 6 mld zł, a samorządy mogą liczyć nawet na 80 proc. dofinansowania inwestycji. Będziemy tworzyć również Fundusz Bezpieczeństwa na Drogach. Specjalnie dedykowane pieniądze na światła, przejścia dla pieszych, ronda, chodniki. To wszystko, co jest potrzebne, żeby nasze dzieci, nasi obywatele czuli się bezpiecznie na drogach” – Powiedział premier Mateusz Morawiecki podczas konferencji prasowej w Pajęcznie.

Na polskich drogach każdego roku ginie około 3 tysiące ludzi, nic więc dziwnego, że bezpieczna infrastruktura drogowa stała się tematem politycznym. Rząd chce pokazać, że nie pozostaje bierny i planuje zmniejszyć ilość wypadków drogowych. Pozostaje tylko pytanie, czy Fundusz Bezpieczeństwa na Drogach rzeczywiście będzie strzałem w dziesiątkę. Możemy się zastanowić, na co będą przeznaczone pieniądze z tego funduszu.

Polska krainą progami płynąca?

Stworzenie większej ilość świateł drogowych i przejść dla pieszych mogłoby zdecydowanie poprawić bezpieczeństwo na drogach znajdujących się w mniejszych miastach oraz wsiach. Choć z drugiej strony wątpię, aby mieszkańcy fatygowali by się do najbliższego dozwolonego przejścia, tylko przecinaliby drogę w dowolnym miejscu, które byłoby dla nich najdogodniejsze. Z kolei najskuteczniej na kierowców działają fotoradary i progi zwalniające.

Postawienie fotoradaru na każdym skrzyżowaniu nie jest możliwe, a same spowalniacze potrafią doprowadzić kierowców do szewskiej pasji. Ich wysokość często nie jest adekwatna do dopuszczalnej prędkości, przez co kierowcy zamiast jechać 20-30 km/h wolą zwolnić do 10 km/h, aby okazyjnie nie stracić zawieszenia. Osobiście uważam, że najskuteczniejszą opcją byłoby zwiększenie liczby patroli policji oraz podwyższenie kwoty mandatów. Najwyższy z nich wynosi 500 złotych, a jego wysokość nie została zmieniona od 1997 roku. Być może to właśnie dotkliwsze kary poprawiłyby bezpieczeństwo na polskich drogach.

Fundusz Bezpieczeństwa na Drogach

  • Krzychu Krystkowiak

    Póki co to tylko jest więcej kontroli, kontrola za kontrolą, że Yanosik ledwo nadąża… i tyle z obietnic..