PODZIEL SIĘ

Premier Holandii swoją decyzje argumentuje potrzebą obniżenia poziomu emisji spalin. Od nowego roku wprowadzone zostanie ograniczenie prędkości do 100 km/h.

Mark Rutte – premier Holandii ubolewa nad swoją decyzją, która musiał podjąć, aby spróbować nie przekroczyć zadeklarowanych Unii Europejskiej limitów emisji spalin. Swoją przełomową dla kierowców decyzję skomentował w następujący sposób:

To straszne, ale nie mam wyjścia. Gdyby nie to, z pracą musiałoby pożegnać się wiele osób, a ja nie mógłbym spojrzeć w lustro

Jak wyglądają nowe przepisy?

Nowe ograniczenie prędkości wejdzie w życie wraz z początkiem nowego roku. Od 1 stycznia kierowcy poruszający się po holenderskich autostradach będą mogli jechać maksymalnie z prędkością do 100 km/h w godzinach dziennych. Ci, którzy wyjadą na najszybsze odcinki niderlandzkich dróg od 19 do 6 rano będą mogli mocniej wcisnąć pedał gazu. Wtedy ograniczenie prędkości wynosi uprzednie 130 km/h. Dzięki takim przepisom Holandia dołączyła do Cypru, który posiada najmniejsze w Europie ograniczenie prędkości.

Mniej restrykcyjne limity próbowano wprowadzić w Niemczech, które słynęły ze swobody jazdy na niektórych odcinkach. Nowe przepisy miały objąć każdy odcinek autostrady, a prędkość miała zostać ograniczona do 130 km/h. Pomysł ten został zmieszany z błotem przez przeciwników i odrzucony podczas głosowania przeważającą większością głosów.

Holandia przegrała z limitami

Nasz zachodni sąsiad został zmuszony do wprowadzenia takiego ograniczenie przez zadeklarowane dla Unii normy. Holandia niebezpiecznie zbliżyła się do limitu norm emisji spalin, którego rząd zadeklarował się nie przekroczyć. Stąd też premier musiał podjąć natychmiastowe kroki. Miał do wyboru kilka opcji:

  • Zakaz jazdy samochodem w niedziele.
  • Znaczące ograniczenie planowanych inwestycji.
  • Wprowadzić ograniczenie prędkości na autostradach

Jak łatwo można się domyślić, wybrał tę, najmniej inwazyjną. Rząd Holandii obiecał, że wprowadzone normy są przejściowe, a samo ograniczenie prędkości wpłynie także na wzrost bezpieczeństwa na autostradach. W zeszłym roku na tego typu drogach zginęło aż 81 osób, a głównym powodem wypadków była nadmierna prędkość.

Jesteśmy ciekawi, czy rzeczywiście owe “zmiany” będą tymczasowe. Rząd Holandii pokazał już, że bez drastycznych zmian nie uda mu się utrzymać zadeklarowany poziom emisji spalin. Czy tym razem dotrzymają obietnicy?